Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Wojciech Kazanecki > Lech Wałęsa dobrem narodowym?
BLOG
14 maja 2009, 09:24
Lech Wałęsa dobrem narodowym?
Jak wiadomo, najbardziej wałkowanym obecnie w mediach tematem jest (oprócz oceniania decyzji UEFA co do wyboru miast na Euro 2012) jest decyzja Lecha Wałęsy o udziale w konferencji partii Libertas. W prasie, radiu i TV politycy i publicyści w zasadzie zgodnie potępiają byłego prezydenta i lidera "S" i dociekają przyczyn jego zachowania. Padają słowa o "rozmienianiu się Wałęsy na drobne", o tym, że jest on symbolem, że jest rozpoznawalny za granicą itp. Z pewnością jest to prawda w odniesieniu do średniego i starszego pokolenia zachodnioeuropejczyków, które pamięta lata 80. i upadek komunizmu. Ale w młodszym pokoleniu, które historii najnowszej uczyło się w szkole i nie mogło obserwować jej w TV, Wałęsa jest postacią anonimową. Świadczy o tym fakt, że studenci zagraniczni będący na UWr w ramach programu Erasmus (Turcy, Hiszpanie, Szkoci, Francuzi) pytani, kim jest "Waleza" ... nie mieli najmniejszego pojęcia, o kim mowa!

Wnioski:
1. Dla tych, co są załamani tym, co wyprawia ich dawny przywódca i jak niszczy swój autorytet - spokojnie, to "wstyd", który mało (czyt. wcale) nie obchodzi młodych Europejczyków. Wałęsa po prostu dla nich nie istnieje.

2. Dla tych, co cieszą się, jak rośnie w siłę nowa partia siłą polityczną potencjalnego prezydenta UE (co za mrzonka...) - nie ma się co podniecać, tłumów Wałęsa za sobą nie pociągnie, przynajmniej nie tłumów ludzi młodych.

3. Dla tych, co uważają, że Europa powinna wiedzieć, jaką rolę w niej odegraliśmy - może i tak, ale to pokazuje, że tak naprawdę to startujemy z BARDZO niskiego poziomu. Jeśli bowiem Wałęsa i jego wkład w rozmontowanie komunizmu jest nieznany w pewnej części pokolenia, to co tu dopiero mówić o roli innych autorytetów tamtych czasów - czy to obecnie z PO, czy to z PiS, czy z innych partii.

Podsumowując, może warto pomyśleć, w jaki sposób (zarówno, jeśli chodzi o techniczny sposób dotarcia do obywateli Europy, jak i o to, co należałoby im przekazać) powinniśmy kreować wizerunek naszego kraju w 21 wieku w Europie. Póki co eksponowanie Lecha Wałęsy i jego wkładu w rozwój historii Europy - ku radości jednych, ku smutkowi drugich - z pewnością nie da nam dobrych rezultatów. Libertas nie ma tu nic do rzeczy.

A może przed Wałęsą jeszcze niejeden "system" do rozmontowania?

KOMENTARZE
1.
14 maja 2009, 17:14
Kiedyś zapytałem studenta z GB (jako student) skąd wywodzi się nazwa programu erasmus? - nie wiedział...że od Erazma z Rotterdamu, nawet nie wiedział kim był ów słynny humanista. Skąd miałby zatem wiedzieć kim jest Wałęsa???
2.
14 maja 2009, 17:30
I jeszcze jedno. Studenci pewnej uczelni wydziału dziennikarstwa nie wiedzieli kim był Kapuściński, takich przykładów można mnożyć...i nie jest to żadna miary wiedzy o stanie rzeczy.
3.
14 maja 2009, 22:06
To Pana cieszy panie Wojtku? A przykład z Erasmusem słabiutki . Bo o kim to świadczy: o Wałęsie czy o studentach, z którymi Pan rozmawiał? Swego czasu widziałem sondy amerykańskiej TV, w których akademicka młodzież nie wiedziała gdzie leży Francja czy Australia, albo kim była Nancy Reagan. U nas zapewne znalazłaby się potężna rzesza studentów, którzy nie mają pojęcia kim są - z głowy - Ch. de Gaulle, Al Gore czy gen. Franco. I znów świadczyć będzie to tylko wyłącznie o nich samych, w żadnym stopniu o tych postaciach. I - ma Pan całkowitą rację - Libertas nie ma tu nic do rzeczy.
4.
14 maja 2009, 23:57
Panowie, na wstępie dziekuję za komentarze. @ Rafał & Jacek Zarzucacie mi Panowie obaj, że to, że Erasmusi obecni na UWr nie wiedzą kim jest Wałęsa, nie ma nic do rzeczy. A jednak - moim zdaniem ma - o czym napisałem w we wnioskach 1-3. Stawiam bowiem tezę, że "temat Lecha Wałęsy" jest żywy w Polsce, wszędzie poza nią nikogo to nie obchodzi. Choć - przyznaję - powoływanie się na przykład (braku) opinii kilku osób nie jest żadnym naukowym dowodem, chodziło mi jedynie o przykład, że obawy (nadzieje) wiązane z działalnością eks-prezydenta nie istnieją w debacie europejskiej. Co zo tego wynika? Odsyłam do wniosków. @ Jacek Pyta Pan, czy mnie to cieszy. Ani mnie to cieszy, ani smuci, stwierdzam po prostu fakt (choć raczej: stawiam tezę opierając się na przykładzie). Co do Pana Lecha Wałęsy, to moje odczucia są raczej natury nie tyle politycznej, co estetycznej. Jak słucham jego wypowiedzi publicznych, to się włos na głowie jeży, jak można się w taki sposób wypowiadać. Bez sensu, logiki - koszmar. Jak się obserwuje, w jaki sposób on się odnosi do dziennikarzy, czy kogokolwiek, kto mu zadaje niewygodne pytania... Jak się słucha jego wywodów na temat tego, ile on bierze za wykład w Stanach, a ile Kwaśniewski (Wałęsa oczywiście więcej) i w ogóle jego rozważań na temat pieniędzy... Żenada. Nikodem Dyzma przy nim to człowiek niezwykłej klasy. I tyle w tym temacie.
5.
15 maja 2009, 01:37
1. Brak zainteresowania obecnymi perypetiami Wałęsy i nieznajomość samej postaci to chyba jednak dwa różne zjawiska - przy czym pierwsze jest zupełnie naturalne, drugie zaś z całą pewnością świadczy o ignorancji osób, na które się powołujesz. Z wypowiedzi ignorantów nie wyciągajmy wniosków, że coś istnieje bądź nie istnieje w debacie publicznej. 2. Piszesz: "eksponowanie Lecha Wałęsy i jego wkładu w rozwój historii Europy (...) z pewnością nie da nam dobrych rezultatów". Pozwolę sobie zauważyć, że Polska widziana przez pryzmat wielkiego ruchu non-violence wypada o wiele bardziej nowocześnie i europejsko niż jako kraj wiecznych cierpiętników podniecających się krwawymi powstaniami. Jeśli mamy jakiś element naszej historii eksponować na arenie europejskiej, to właśnie fenomen tego ruchu bez którego, co tu dużo mówić, nie byłoby zjednoczonej Europy. I naprawdę nie jest ważne, że jego historyczny przywódca plecie czasem bzdury, a w młodości sikał do chrzcielnicy. Nawet Gandhi ideałem nie był. Pozdrawiam
6.
15 maja 2009, 09:23
@ Piotr Dziękuję za wpis. CO do Twoich uwag, to dla mnie istotne jest to, że w szerszym wymiarze europejskim (taką stawiam tezę, nie traktuję wszakże przykładu z Erasmusami jako dowód, lecz jako inspirację do napisania tego posta) wśród młodego pokolenia istnieje czarna dziura pt. Co Polacy wnieśli do historii współczesnej Europy. Nieobecność Wałęsy w świadomości ignorantów jest istotna wg mnie, bo to ci "ignoranci" w systemie demokratycznym mają prawo głosu i z niego korzystają. A nieznając Wałęsy nie znają naszego dorobku "non-violence", znają za to upadek muru berlińskiego jako symbolu. I to jest o wiele istotniejsze, stad też piszę fragment "Podsumowując ..." - bo o tym powinniśmy dyskutować, a nie o Libertas i LW. Kształtowanie świadomości Europy i roli Polski jest ważniejsze z perspektywy interesu Polski w UE niż obecne perypetie LW. I o tym też piszę. Ciekawostką jest to, że Twoje zdanie nt. nierozpamiętywania martyrologii i zastąpienia jej pozytywnym wkładem "S" jest tożsame z opiniami zawartymi w najnowszej książce Tomasza Gabisia "Gry imperialne" (Arcana, 2008). Jest to więc pole wspólne dla osób o różnych poglądach politycznych, jednakże kierujących się "na Europę". Pozdrawiam.
7.
15 maja 2009, 10:33
Panie Wojtku, zalatuje niekonsekwencją. Ani mnie to cieszy, ani smuci, rw w odpowiedzi na mój komentarz pisze Pan, że ” Ani mnie to cieszy, ani smuci”, by w kolejnym przyznać, że to jednak sprawa niebłaha: ”Nieobecność Wałęsy w świadomości ignorantów jest istotna wg mnie, bo to ci "ignoranci" w systemie demokratycznym mają prawo głosu i z niego korzystają. A nieznając Wałęsy nie znają naszego dorobku "non-violence", znają za to upadek muru berlińskiego jako symbolu”. Co do walorów - hmmm... - nie rzadko się to zdarza, ale muszę się z Panem zgodzić. Obserwując obecny festiwal medialny prezydenta Wałęsy mam podobne do pańskich odczucia.
8.
15 maja 2009, 10:37
Należy jednak oddzielić walkę Wałęsy stoczniowca o wolną Polskę od dokonań Wałęsy - polityka zagubionego, pragnącego za wszelką cenę wrócić do gry. Jakiejkolwiek.
9.
15 maja 2009, 16:08
Jestem ciekaw, jak będzie wyglądał proces "wycofywania się rakiem" z tworzenia mitu L. Wałęsy, jako bohatera narodowego, autorytetu moralnego, dziewicy orleańskiej, wybitnego przywódcy opozycyjnego i kompetentnego prezydenta, o czym informowano nas przez ostatnie lata. Komu w zęby da J. Owsiak (Owsiak zadeklarował przecież, że da w zęby każdemu, kto będzie krytykował Wałęsę)? Czy Gontarczyk, Cenckiewicz staną się historykami zamiast być "historykami IPN"? Może nawet Zyzak odzyska pracę? Nie rozumiem zdenerwowania z tournee Wałęsy po zjazdach Libertasu. Przecież zawsze można napisać, że jako członek Rady Mędrców przy UE sąduje nastroje w kręgach antyunijnych :-)
10.
15 maja 2009, 16:44
Jest jeszcze jedna - przyznaję, nie moja, ale dość interesująca teoria. Koledzy z zaplecza zapytaliby - jeśli nie wiemy, komu to służy, zapytajmy komu to szkodzi? Czy Platformie? Nie sądzę. Wałęsie? Chyba też nie. A Libertas? Jeszcze do niedawna cichutko jak makiem zasiał, a teraz? Codziennie po kilkanaście minut w głównych wydaniach serwisów informacyjnych: Wałęsa na zjeździe Libertas, Libertas to, Libertas tamto. Nazwa staje się oklepana, parę osób zastanowi się - a może warto? I swój głos na Libertas przerzuci z... no przecież nie z PO. Choć sam zaprzeczałem takiej konstrukcji, może jednak jest coś na rzeczy w osłabianiu PiS poprzez popieranie marginalnego Libertasu? Trochę głosów to to jednak weźmie. O tyle mniej weźmie PiS. Ale czy Lech Wałęsa mógł sobie wymyślić taką grę?
11.
15 maja 2009, 17:36
Panie Jacku, zasada na którą się Pan powołuje brzmi następująco: jeżeli wiemy, komu to służy, to wiemy, kto za tym stoi. Co nie zmienia faktu, że bardzo cieszymy się z powodu awansu na klasyków dla dziennikarzy "Gazety"... Jednak rację mają ci, którzy twierdzą, że edukacja jest najważniejsza! Będziemy was edukować, choć teraz nam się nie chce.
12.
15 maja 2009, 17:43
Panie Wojtku, niczego Panu nie zarzucam tylko daję przykład, który nie potwierdza reguły znajomości o jakimś stanie rzeczy. Resztę pozostawiam nie komentując, przeczytałem z przyjemnością i pozdrawiam
13.
15 maja 2009, 21:13
Panowie, znów na wstępie dzięki za komentarze. Do rzeczy: @Jacek: Co do niekonsekwencji: obecność Wałęsy w bieżącej polityce jest dla mnie osobiście bez znaczenia (czy to jako wspierający PO czy Libertas), więc mam do niej stosunek neutralny, podobnie rzecz ma się z faktem nierozpoznawania go wśród młodych przedstawicieli z zagranicy (choć tylko w mikroskali, nie traktuję tego jako generalizacji). Z drugiej jednak strony skoro nawet jego brakuje, to co tu dopiero mówić o naszym wkładzie w obalenie systemu z czasów słusznie minionych (jak mawia Wojciech Zimiński). I to mnie martwi. W pewnym sensie nawiązuję tutaj do Pana komentarza 8. @ Tomasz Styś Ciekawa uwaga, bo koń jaki jest, każdy widzi... Walka o pamięć, jaka rozgrywa się w tej chwili w Polsce (dodam jeszcze kontekst europejski: w pewnym sensie dla nas promocja "S" i tego, co działo się w Polsce w momencie obalania komunizmu jest równie ważne, jak walka z obrzydliwym terminem "polskie obozy zagłady") stanowi bodaj najciekawszy obiekt do obserwacji. Dużo ciekawszy niż ekscesy p. Palikota. Kto o tym będzie pamiętał za 20 lat? @Jacek i "spiskowa teoria". Ciekawe, też o tym czytałem czy słyszałem, ale wydaje mi się to jednak trochę naciągane. Choć motyw zemsty politycznej plus pieniądze i sława... Ale wątpię, czy nasze elity stać na taki plan godny Machiavellego albo Sun Tzu. Do tego trzeba trochę zdolności, wyobraźni itp. Poza tym, biorąc pod uwagę elektorat LIbertas, to [dokończę w następnym komentarzu]
14.
15 maja 2009, 21:24
(cd.)... to wydaje mi się, że Wałęsa nie jest w stanie w Polsce spowodować przepłynięcia ludzi głosujących do tej pory na PiS do Libertas. To jest raczej grupa ludzi o poglądach skrajnych, dla których jest on po prostu Bolkiem lub politykiem w wersji P. Zyzaka. A ci, którzy stanowią elektorat umiarkowany, szukający umiaru w polityce i odwołujący się do Okrągłego Stołu jako do pozytywnego symbolu przemian w Polsce raczej nie pójdą za Wałęsą do LIbertas. Zagłosują na PO albo... pozostaną w domu. Więc wydaje mi się, że Wałęsa na polskim podwórku nie jest w stanie odegrać głosów PIS - bo dla tych wyborców nie jest on po prostu autorytetem. Co do kontekstu europejskiego, to też uważam, że p. Ganley postawił na złego konia, bo Wałęsa na scenie europejskiej jest znany coraz mniej licznej grupie ludzi. O młodych już pisałem w poście. Jest jeszcze inna teria "spiskowa", która może potencjalnie wyjaśnić fenomen LIbertasu i rolę Wałęsy. Ale tą na razie zachowam dla siebie. @ Rafał Kmiecik: Ja również pozdrawiam i dziękuję!
15.
15 maja 2009, 22:30
Tomek! Sonduje, a nie sąduje (wszak nie o sąd chodzi). Panie Wojciechu! Zapewne wie Pan, że najtrudniej jest być prorokiem we własnym domu/kraju. Tak też i jest z panem LW, który zresztą dość efektywnie przyłożył się do tej sytuacji. Wina z tę żenującą sytuację, w której były Prezydent twierdzi, że mu brakuje "na skarpetki" spada na całą klasę polityczną po 1990 r., która nie potrafiła zadbać o godziwe zabezpieczenie osób zaufania publicznego, narażając w ten sposób majestat Rzeczypospolitej na sytuację a"la Kazik M. Problem dotyczy 1000 osób w 40 milionowym kraju. Każdy były poseł posiadł - o ile chciał - wiedzę tajemną dla większości obywateli naszej Ojczyzny. Każdy z nich kosztował po ok. 2 mln. złotych, które to pieniądze obecnie są stracone. Ludzie ci winni - o ile chcą - być stale wykorzystywani do różnych zadań o charakterze publicznym: od pisania opinii i ekspertyz po reprezentowanie władz państwowych lub Sejmu w różnych sytuacjach i miejscach. Tak czyni cały cywilizowany świat tylko nikt o tych rzeczach nie słyszał na salonach "salonu", gdzie nienawiść do wroga klasowego/ideowego odebrała większości poczucie zdrowego rozsądku. Paradoksalnie Prezydent/Elektryk może dokonać przewrotu, aby już nikt, nigdy więcej nie potrzebował "śmigać" za gotówka. Bo to, że o nią przede wszystkim w tym całym zamieszaniu chodzi to raczej jest oczywiste. Przez jednych przemawia zazdrość, a przez drugich zawiść. cdn....
16.
15 maja 2009, 22:40
Zaś pan Ganley zachowuje się jak rasowy biznesmen (nasi domorośli po kursach w Rembertowie do pięt mu nie dorastają), który wie, że sukces sprzedaży zależy w dużej mierze od klasy sprzedawcy. A to, że taką klasę pan LW posiadł, to my dobrze wiemy, bo samiśmy go wykreowali na markę o światowej renomie. To, dlaczego my go już nie "kupujemy", to nasza słodka tajemnica. Sądzę, że producenci Coca Coli mają podobny stosunek do swego flagowego wyrobu... A wrzawa medialna jest jedynie dowodem na tezę, że obie Wysoko Umawiające się Strony (wraz z akolitami) nie na taką sytuację się umawiały i sprawiają wrażenie jakby nieco/bardziej/coraz bardziej zaniepokojonych sytuacją, niebezpiecznie przypominającą tę, z roku 2001. O rety, Lepper & Co ante portas!
17.
16 maja 2009, 21:24
@ Marek Matusiewicz Panie Marku, mnie się też wydaje, że motyw finansowy (plus media, uściski dłoni itp) to jest meritum tego problemu, przynamniej, jeśli chodzi o LW. Co do Pana uwagi o niewykorzystaniu wiedzy byłych posłów, to zgadzam się z Panem, że tych ludzi powinno się wykorzystywać w dalszej służbie państwu. Po wyborach w PE pewnie grono byłych parlamentarzystów powiększy się o nowe nazwiska, znające się (przynajmniej cześć z nich) na sprawach europejskich, mających kontakty itp. W Polsce brakuje obecności instytucji określanych z ang. jako "think-tanks", które służą m. in. do tego, co czym Pan wspomniał. W opublikowanym w styczniu 2009 r. raporcie The Global "Go-To Think Tanks”: The Leading Public Policy Research Organizations in the World autorstwa Jamesa G. McGann’a z University of Pennsylvania, Polska zajęła 22 miejsce z 35 organizacjami (Ukraina ma ich wg tego raportu 43). Raport dostępny jest na stronie: www.fpri.org/research/thinktanks/. Ale to temat na osobny wpis. Pozdrawiam!
18.
17 maja 2009, 15:40
Marek Natusiewicz: Czy Wałęsa sonduje czy sąduje, to jeszcze nie wiemy :-) Przy okazji: zapraszam tutaj. Wygląda na to, że proces "wycofywania się rakiem", o którym pisałem w poprzednim komentarzu właśnie się rozpoczął...

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Doktor nauk o polityce (2009). Prezes Dolnośląskiego Ośrodka Studiów Strategicznych (www.doss.wroclaw.pl). Wykładowca Międzynarodowej Wyższej Szkoły Logistyki i Transportu we Wrocławiu.
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2010 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.