Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Wojciech Kazanecki
BLOG
Wczoraj miałem okazję odwiedzić wraz z rodziną wystwę Solidarny Wrocław i od razu chciałem gorąco zachęcić do jej odwiedzenia tych, którzy jeszcze nie byli. Dla mnie było to ciekawe doświadczenie zobaczyć, co pamiętamy z tamtych lat (moje dziciństwo to lata 80. ub. wieku). Znalazłem taki sam telewizor, jaki stał u mnie w domu, miałem takie same albo podobne zabawki, itp. Ponadto o tamtym okresie czytałem, oglądałem, więc była to w sumie bardzo udana lekcja historii. Przy okazji wydaje mi się, że w sposób bardzo skuteczny udało się organizatorom opracować ciekawą narrację - na co wskazuje Eryk Mistewicz w wydanej niedawno książce "Anatomia władzy" - jestem w połowie lektury, polecam, przy okazji.

Mistewicz zauważa, że obecnie ludzie, zasypani informacjami płynącymi z każdego źródła, stają sie coraz mniej podatni na bodźce ze świata reklamy czy tradycyjnie pojmowanego marketingu politycznego. W związku z powyższym, aby zwrócić ich uwagę, należy umieć opowiedzieć im interesujacą historię (narrację). Dlaczego zwracam na to uwagę?

Otóż Mistewicz podkreśla (moim zdaniem, słusznie) rolę historii w sprawowaniu władzy (wywieraniu wpływu). Stwierdza, odwołując się przy tym do amerykańskiego autora, Evana Cornoga, że "od początku USA rządzili ci, którzy potrafią opowiadać historię tym, którzy ich wybierają. Fascynujące historie o narodzie, problemach, o nich samych. "Bez dobrej historii nie ma ani władzy, ani chwały" - konstatuje Cornog" (s. 39, podkr. moje). Dalej podaje przykład decyzji Sarkozy'ego, któy nakazał na rozpoczęcie roku szkolnego odczytać list Guy Moqueta - młodego francuskiego komunisty rozstrzelanego w 1941 roku przez niemieckich hitlerowców. Ina koniec konstatuje z żalem:

"Takiego mitu, mitu współcześnie opowiedzianego, brak mi zresztą w Polsce. Tracimy szansę na przebicie się choćby z mitem "Solidarności". (s. 40).

Stąd też uważam, że taka wystawa jest dobrym elementem potencjalnej strategii dotarcia do własnego społeczeństwa (uczniowie na lekcjach WOS) i uwrażliwienie go na rzeczy ważne, ale nie za pomocą apelu szkolnego, ale dobrze opowiedzianej historii (tak jak w krótkim filmie wyświetlanym podczas wizyty na wystawie). A następnie - promocja takiego "produktu" za granicą w ramach polskiej polityki historycznej. Po to, żeby następnym razem politycy "światowi" chcący odwołać się do mitu obalenia komunizmu nie jechali do Berlina, ale do Gdańska (albo przynajmniej w oba miejsca).

Swoją drogą, to byłoby ciekawe, gdyby np. prezydent Komorowski zaangażował się w realizację takiego projektu. Z pierwszych obserwacji sądzę, że raczej (poza wyjątkami) będzie ona na uboczu bieżącej polityki, co może stanowić interesujacą platformę nie dla projektu partyjnego pisania historii, ale właśnie narodowej. Ale może oczekuję zbyt wiele?
Wykop Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Śledzik
Wojciech Kazanecki

KOMENTARZE
1.
13 września 2010, 12:11
@Wojciech Kazanecki:

pozwoliłem sobie skomentować twój wpis w osobnej notce. Pozdrowienia!

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Doktor nauk o polityce (2009). Prezes Dolnośląskiego Ośrodka Studiów Strategicznych w latach 2004-2011.
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930
POLECAM
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2012 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.